czwartek, 15 grudnia 2016

Uratuj mnie, Anna Bellon



Normalne życie Mai skończyło się, gdy zginął jej ukochany brat. Pogrążyła się w żałobie, zerwała kontakty z wszystkimi przyjaciółmi. Liczyły się tylko książki i muzyka.

Prawdziwe życie Kylera może się dopiero zacząć. Gdy skończy liceum, przestanie się przeprowadzać, zmieniać szkoły, gdy uwolni się od toksycznego ojca. Na razie jedyną ucieczką pozostaje muzyka. I prowokowanie otoczenia napisami na koszulkach.

„A później nauczyłam się wszystkiego od nowa. Pojawił się ktoś, kto przebił się przez wzniesiony przeze mnie mur. Wziął go szturmem i nie pozwolił mi się z powrotem za nim schować. Wszedł w moje życie, śpiewając lekko zachrypniętym głosem o dziewczynie ulotnej jak papierosowy dym”.


W nowej szkole Kyler poznaje Maię. I postanawia się z nią zaprzyjaźnić. Ale czy dziewczyna, która odtrąca od siebie wszystkich, jest na to gotowa? Czy Kyler ma w sobie tyle siły, by nie odpuścić?I czy to na pewno przyjaźń?


„Uratuj mnie” to pierwsza część serii „The Last Regret”, opowiadającej o grupie przyjaciół z liceum, którzy zakładają zespół rockowy. Książka w zmienionej wersji była publikowana na Wattpadzie, gdzie uzyskała ponad milion odsłon.





Witam wszystkich w to grudniowe popołudnie. Dziś przedstawię wam recenzje książki ,,Uratuj mnie" autorstwa Ani Bellon. Zapewne większość osób słyszała już o najnowszej sensacji wattpada. Spotkałam się z tą książką w wersji internetowej, dlatego postanowiłam kupić ją i sprawdzić czy naprawdę jest taka świetna, jak słyszałam na wattpadowych grupach. Kilka lub kilkanaście dni po premierze wstąpiłam do empika i kupiłam pierwszą część tej tetralogii. Zaraz po wyjściu ze sklepu zauważyłam, że okładka, która jest wykonana z jakiegoś dziwnego papieru, strasznie się palcuje i widać na niej poodbijane paluchy. Były to pierwszy minus zauważony już na początku. Jednak później napiszę coś więcej na temat grafiki. 

Skupmy się na treści... Od pierwszego zdania wiemy, że to książka skierowana głównie do nastolatek, które poszukują sensu i celu swojego życia. Jak dla mnie historia zaczyna się dość oklepanie. Głównej bohaterce umiera ktoś bliski, a ona jest załamana psychicznie, oczywiście przed wypadkiem była bardzo lubiana, w krytycznej chwili pojawia się chłopak, który stawia sobie za cel, aby dotrzeć do dziewczyny. Moim zdaniem większość opowiadań zawiera podobny schemat. Może z tego powodu ciężko mi się zaczynało czytać. Jednakże potem Ania zaczyna rozbudowywać akcję i charakter bohaterów. W późniejszych rozdziałach porusza ona tematy, o których czasem ciężko nam mówić, a co dopiero opisywać. 

Nie myślcie, że cała powieść jest jakaś strasznie monotonna i ponura. Znajdziemy w tam wiele śmiesznych momentów, na przykład: [...] na mojej drodze stanęła biuściata blondynka z taką ilością make-upu, że gdyby ją trzepnąć w łeb, to puder obsypałby jej buty. Podobnych chwil i tekstów jest wiele, dlatego zachęcam do zapoznania się z całością książki.

Oprócz śmiesznych lub poważnych miejsc, są też takie, których czytelnik może się nie spodziewać. Takich miejsc jest wiele na koniec, gdy akcja zaczyna osiągać punkt kulminacyjny. Ja przy jednym z nich naprawdę się popłakałam. 

Nie chcę wam spojlerować, więc teraz zaprezentuję wam plusy i minusy.

Zacznijmy od plusów, bo tych jest chyba więcej: 
1) ciekawa tematyka,
2) inspirujące cytaty,
3) niesamowite zwroty akcji,
4) teksty piosenek,

A teraz kilka minusików:
1) banalny i zbyt prosty początek,
2) słaba korekta (jest nawet pomylone imię głównego bohatera)
3) okładka, która słabo pasuje do treści książki (nie oznacza to, że jest zła, ale w książce Maia jest opisana ciut inaczej) i jej gramatura 
4) powieść skierowana bardziej do nastolatek, gdy czytałam recenzje starszych blogerek jednoznacznie stwierdzały, że temat jest dla nich oklepany.

Uratuj mnie otrzymuje ode mnie 6/10 gwiazdek


Mam nadzieję, że zachęciłam kogoś do zapoznania się z twórczością Anii Bellon. Jeśli jednak nie chcecie od razu wydawać pieniędzy na wersję papierową, przeczytajcie z oryginalnej wersji na Wattpadzie.
Do zobaczenia już wkrótce!














1 komentarz:

  1. Wzięłam udział w Book Tour z tą książką na jednym z blogów, teraz tylko czekam, aż do mnie przyjdzie i będę mogła ją przeczytać.
    Opinie o tej książce są raczej negatywne, ale chcę wyrobić sobie własną!

    czytajacpomiedzywersami.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Instagram